Forum użytkowników RENAULT 25

Transport aut z zagranicy - Zakup- sprowadzenie samochodu z Zachodu

Janusz - 2007-09-19, 01:28
Temat postu: Zakup- sprowadzenie samochodu z Zachodu
Kopiuję cały artykuł z onetu moto.
Bardzo rozsądny tekst, z którym zgadzam się w całości.

Szczególnie przemawia do mnie zimna kalkulacja umieszczona w punkcie 4.



Używane: nie daj się oszukać!
Ponieważ rozsądek kupujących nadal jest daleki od realiów panujących na Zachodzie warto sobie przypomnieć kilka podstawowych prawd, które pomogą w zakupie auta na rynku wtórnym.
Bogusław Korzeniowski, 2007-09-17 10:43
Angielskie powiedzenie stwierdza, że frak pasuje dopiero w piątym pokoleniu. Dla nas wychowanych przez lata w socjalistycznym rygorze solidarności narodu, w którym "wszyscy mają równo czyli wszyscy g…", powiedzenie to było absolutnie obce. Dzielenie bowiem efektów pracy i związanych z tym korzyści majątkowych, z osobami mniej zaradnymi (czytaj mniej chętnymi do pracy) nie pozwalało na budowę klasy średniej. Wejście do UE sprawiło jednak, że z osób biednych nagle wszyscy stali się (przynajmniej teoretycznie) osobami zamożnymi. Okazało się wówczas, że pojęcie "pierwsze pokolenie" jest prawdą ….

To nieprzystosowanie do realiów widać dokładnie w przypadku rynku samochodów. Wprawdzie minęły już czasy, że przed każdą stodołą stały cztery samochody na celnych numerach, przez co kraj nasz stał się jednym wielkim placem handlowym. Rozsądek kupujących nadal jednak daleki jest od realiów panujących na Zachodzie. Ponieważ w okresie września i października zawsze było dużo transakcji na rynku wtórnym, warto przypomnieć kilka podstawowych prawd.

1. Przeżyje drugie tyle
Przebieg jaki posiada samochód odbija się nie tylko na zużyciu silnika. Tak więc zapewnienia iż „silnik przejedzie jeszcze drugie tyle” to tylko część prawdy. Silnik bowiem faktycznie przeżyje jeszcze sporo, ale łożyska w skrzyni biegów, sprzęgło, mocowania wahaczy do nadwozia itp. to elementy które także zużywają się podczas jazdy. Tak więc samochód z przebiegiem ponad 200 tys. km będzie „skarbonką”, która wymaga wkładu finansowego. Elementy eksploatacyjne musimy bowiem wymieniać, czy jest to Mercedes, czy Fiat.

2. Faktyczny przebieg
Przyjmuje się, iż samochód jeżdżący w Polsce pokonuje rocznie 15-20 tys km, a samochód używany na Zachodzie 30-40 tys. km. Tak więc fakt iż ktoś zachwala ośmioletni samochód na celnych numerach jako model mający 100 tys. km musi wzbudzić naszą ostrożność. Stosowane wówczas przez sprzedających hasła typu „Niemiec miał kilka samochodów” są bez sensu gdyż nikt przy zdrowych zmysłach (a na Zachodzie mieszkają głównie ludzie oszczędni, a nie szarlatani) nie kupuje dwóch Opli Astra zamiast jednego Mercedesa. Ponadto musimy pamiętać, że wnętrze samochodu zużywa się nie podczas jazdy, ale głównie podczas wsiadania/wysiadania. Pod tym zaś względem pojazdy sprowadzone (przejeżdżające jednorazowo więcej kilometrów) wyglądają inaczej niż wersje użytkowane w Polsce. Jeżeli chodzi o książki serwisowe, to tak jak „korektę licznika” można je również zamówić w Polsce na giełdzie.

3. "Mityczny Zachód"
Największym problemem jest jednak nieznajomość warunków życia na Zachodzie. Większość z kupujących samochody na giełdzie, życie tam zna jedynie z filmów o luksusowym życiu bogaczy i ewentualnie z pobytu w hotelu podczas letnich wojaży. To jest jednak za mało. Musimy pamiętać, że także tam są osoby mniej zamożne i nikt nie kupuje dwóch samochodów dla kaprysu. Warto także popatrzyć do Internetu na strony sprzedaży samochodów używanych w tamtych krajach i skonsultować to z polską rzeczywistością. Okazuje się bowiem, że na Zachodzie samochody można podzielić na dwie kategorie: droższa którą kupi mieszkaniec Europy Zachodniej i tańszą którą kupują nasi handlarze. Te tańsze modele są z reguły z dużym przebiegiem i uszkodzeniami karoserii. Po „odpicowaniu” polegającym na redukcji przebiegu i naprawach lakierniczych te niewiele warte modele pojawiają się na naszych giełdach. Zazwyczaj handlujący mówi o dostępie do tańszych aut dzięki swoim „znajomościom na Zachodzie”. Warto jednak spojrzeć na sprzedającego i zastanowić się w jakim towarzystwie może przebywać taka osoba i wysnuć wniosek o jego „znajomości”.

4. Pomyśl i policz
Warto również pamiętać, że przywóz samochodu który sprzedawany jest na giełdzie obarczony jest stałymi kosztami. Są to koszty transportu tam i z powrotem samochodu którym ktoś pojechał, koszt tablic celnych i ubezpieczenia, koszt paliwa, koszt hotelu i wyżywienia itp. W sumie koszty te wynoszą ok. 2000-2500 zł. Jeżeli dodamy do tego zarobek przywożącego (ok. 2000 – 2500 zł) to wyjdzie nam iż koszt stały to ok. 4000 – 5000 zł. Warto więc zastanowić się, jeżeli pojazd kosztuje na giełdzie 8000 zł, a opłata stała wynosi 4000 zł, to koszt zakupu na Zachodzie wyniósł 1000 Euro. A co można zakupić za tą kwotę polecam sprawdzić w Internecie.

Goga - 2007-09-19, 07:47

a co do pkt 4. to jak to wygląda kiedy samemu się pojedzie i wróci tym nowym autkiem? To tylko jedzenie i hotel i benzyna? :D
lucjan - 2007-09-19, 08:13

Janusz napisał/a:
znajomościom na Zachodzie”


Przeważnie Turkami właścicielami szrotów lub również Polakami którzy "odnawiają"tam autka które są sprzedawane w Polsce jako największa i najlepsza okazja.
Goga jeśli nie znasz dobrze języka lub nie masz dobrego znajomego który wcześniej wyszuka Ci dobre auto wyjazd potraktuj jako nudną i męczącą wycieczkę.

Goga - 2007-09-19, 11:58

no ja myślę, że Blondas jest moim dobrym znajomym ( a on ma tam innych dobrych znajomych) i źle mi nie życzy......
Bo jak jest inaczej to ja wiem gdzie on mieszka i..... :lol:

Janusz - 2007-09-20, 23:19

Goga- to loteria. Na znajomości na zachodzie nie ma co liczyć. Ja GTX kupiłem "na oko"- zdjęcia i dużo pomocy od Sebastiana.
Ale 3000 euro plus koszty to nie była okazja, bo R25 z 87 r. u nas kosztuje 7,5 razy taniej

Goga - 2007-09-21, 07:08

no to muszę mocno podrapać się po głowie :lol: i pomyśleć....bo i tak cały czas zastanawiam się, żeby kupić autko tu na miejscu. Nie mam za bardzo czasu na dalekie wyjazdy, a jestem z tych co muszą same obejrzeć i usiąść za kierownicą :D
tomala - 2007-09-21, 08:53

Eeee - nie przesadzaj. Już nie raz miałaś okazję siedzieć za kierownicą siwej :wink:
Goga - 2007-09-21, 10:38

haha...siwą to ja mam.... głowę pełną włosów (pod rudą farbą) :D
A co do siwej R25 Blondasowej niestety nie stać mnie w tej chwili :( nad czym bardzo ubolewam :(

Janusz - 2007-09-22, 22:09

Goga napisał/a:
a co do pkt 4. to jak to wygląda kiedy samemu się pojedzie i wróci tym nowym autkiem? To tylko jedzenie i hotel i benzyna?


Nie tylko. Jeszcze koszty podróży powrotnej, opłaty rejestracyjne, za tablice eksportowe, ubezpieczenie czasowe (lub zamiast tego opłata za lawetę). A po powrocie do kraju- normalne koszty: nibyakcyza (13% pow. 2000 ccm), tłumaczenie papierów, przegląd techniczny i normalna rejestracja.
Jeśli pojedziesz sama po samochód masz jednak kilka zysków.
1. ciekawa wycieczka.
2. oszczędzasz na marży importera i komisu.
3. widzisz na własne oczy samochód nierzadko z pierwszej ręki- nienaprawiany i nie rzeźbiony.
Artykuł napisał/a:
Okazuje się bowiem, że na Zachodzie samochody można podzielić na dwie kategorie: droższa którą kupi mieszkaniec Europy Zachodniej i tańszą którą kupują nasi handlarze. Te tańsze modele są z reguły z dużym przebiegiem i uszkodzeniami karoserii.


W końcowym rozrachunku warto zrobić to osobiście. Za określoną kwotę dostaniesz na pewno coś lepszego niż w kraju. I w kosztach eksploatacji znajdziesz odzwierciedlenie.

Tombog - 2007-09-23, 00:16

Janusz napisał/a:
Jeśli pojedziesz sama po samochód masz jednak kilka zysków.
...

Jeśli pojedziesz z nami to masz dodatkowe atrakcje w postaci doborowego towarzystawa :D

tomala - 2007-09-25, 12:42

no właśnie- towarzystwo już wczor. na ringu berlin. było baaaardzo wesołe :wink:
Wojtek759 - 2007-09-27, 11:20

a tak dokładniej mówiąc to ktoś z forum zajmuje sie profesjonalnym ściągnięciem samochodu bo ja bym sobie przyprowadził ale nie znam niestety za dobrze niemieckiego:(
Janusz - 2007-09-27, 19:47

O ile wiem, to nikt z "naszych" się tym nie zajmuje zawodowo. Przynajmniej nie spośród aktywnych forumowiczów.
My z Tombogiem dosłownie dziś, kilka godzin temu ściągnęliśmy sobie po sztuce renatki z Francji (Tombog to nawet 1,5 szt :) ), ale mieliśmy tłumacza polsko francuskiego, bez którego niestety- NIC byśmy nie osiągnęli. Żadnych szans. Nawet jemu nie było łatwo.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group