Pociągiem to byłaby super wyprawa nawet jeśli trzeba by było czkekać na zmianę podwozia. Jeśli pomyśł wejdzie w fazę realizacji, to jadę bez dwóch zdań.
Nieeeee, no juz w taki ze slusznym podwoziem wsiasc . Moze byc i we Lwowie . Mozna zaczac zalatwiac wycieczke od kontaktu ze zwiazkiem polakow we lwowie wlasnie
_________________
-------------------------------------------------------
Przed rozmową ze mną skontaktuj się z lekarzą lub farmaceutem
Z podwoziem nie przesadzajcie-godzinka z minutami,Wjazd do podnośników-po 1 czy 2 śruby na wózek kołowy.Wagonik w górę-za ostatni wózek linka i wyciąga z całego składu.2 linka ciągnie szerokie wózki.Wagon na dół,śruby i wio.Najkrótsza wymiana przy jakiej byłem (jeszcze jako szczeniak )to 55 minut.Najdłuższa 2 h 20 min.ale to w latach 70 i 80.Teraz chyba nie jest dużo dłużej
Na stacjach tych powyżej 5 minut polecam od ,,babuszek,,pierogi.12 sztuk4 do 6 hrywni.polecam z kapustą,z ziemniakami,z serem (ale na słono ).Poza tym pełen wybór ZIMNEGO piwa po 4-6 hr,gorzałka (Niemirow)19-25hr.We wrześniu dochodzą owoce-wybór ogromny-a to wszystko na peronie.Nie polecam przechodzić na inny.Traf że oddzieli was od wagonu inny pociąg i może być ,,skucha,,One potrafią mieć po 14 do 20 wagonów-więc zanim obiegniesz tarasujący skład to Twój może odjechać :mrgreen:Ale pierogi pyszne-ze skwarkami z boczku i cieplusieńkie
Ja mam rodzinke blisko Lwowa (dokładnie nie pamiętam, muszę zrobić wywiad z tatą). Może oni by mieli jakieś miejsce i mogli by popilnować nasze Renie przez okres naszej wyprawy .
Pomysł, by dojechać reniami do Lwowa jest nie zly.Na miejscu trochę zwiedzania , a potem
w pociąg lub autobus- i do Zony.
Tylko trzeba znależć miejsce , by renie w całości doczekaly naszego powrotu.
_________________ Moja jest tylko racja,bo to Święta Racja.
A nawet jak jest twoja,to moja jest mojsza niż twojsza,bo moja racja jest najmojsza i tylko ja ją mam.
( Dzień Świra )
-ponoć życie zaczyna się po 50-tce,..no może
po dwóch..
Ja się nie wypowiadam bo nie mam zielonego pojęcia na ten temat, raz byłem z żoną w Brześciu na Białorusi i tyle. Chyba egzotyczniej niż na Ukrainie.
Wydaje mi się że najlepiej by było spotkać się w polsce na wschodzie i stąd zorganizaowaną wycieczką dalej
A przyjazd z wyprawy połączyć ze zlotem jesiennym na wschodzie kraju. Ale to wyzsza szkoła jazdy,wymaga zaangażowania kilku osób. Gzara, liczymy na Ciebie.
Hmy... ze zlotem jesiennym dobry pomysł . Możemy przecież zrobić zlot blisko granicy i w jeden dzień wybrać się np. do Lwowa na taką wycieczkę, która nsa zapozna z tym klimatem
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie moesz zacza plikw na tym forum Moesz ciga zaczniki na tym forum